Gdzie nie spojrzę tam dzieci wydające pieniądze swoich rodziców w najdroższych sklepach. Kupują zupełnie zbędne im rzeczy tylko po to by później zrobić im zdjęcie i otagowac w najprzeróżniejszy sposób tak by zwabić jak największą ilość lajków od osób, których nawet nie lubią (bądź nawet nie znają). Rozumiem, duża część z nas kocha otaczać się ładnymi rzeczami, ale... to co uprawiają niektórzy traktowane jest niemal jak dyscyplina olimpijska.
Jasne, rozumiem. Człowiek lubi się chwalić. Bardzo lubi być podziwianym. Uwielbia wręcz gdy ludzie mu zazdroszczą. Tak już z nami jest. Jednak wyjątkowo mierzi mnie kiedy te dzieciaczki chwalące się ajfonami z serii 15190 oraz nowymi czapeczkami nju ery nawet palcem nie kiwną żeby mieć chociażby cień satysfakcji z faktu, że choć częściowo owa rzecz jest ich. Taka świadomość to dobra świadomość. W takim momencie niesamowicie wzrasta samoocena i poczucie własnej wartości.
Ale nie... Przecież lepiej pojęczeć i popłakać, czasem potupać nóżką przed nosem tatusia i już kaska jest na koncie. Jesteś dzieciaczku zbawieniem kuriera, który dzięki Tobie może wyruszyć w misje życia i nabijać expa przy dostarczeniu dla Ciebie kolejnej zabawki. Będziesz miał co tagować. Jasne, przecież Tobie się to należy. Taka kolej rzeczy. Przecież praca nie może zbrukać Twoich zacnych rączek. To byłaby sytuacja niedorzeczna.
Od razu zastrzegam - nie generalizuje. Oczywistym jest, że czasem jest zwyczajnie trudno w znaleźć pracę, nawet tą najprostszą. Oczywistym jest też, że rodzice w dużej mierze utrzymują nas wszystkich, nawet w okresie kiedy wyprowadzamy się by kontynuować naukę na szczeblu wyższym. Ja wyprowadzam przysłowiowy hejt na "dzieci darmozjady". To co nam potrzebne i drobne przyjemności, to jest słusznie przez rodzicieli finansowane. Może i trochę hiperbolizuje. Mam taką przypadłość w niektórych stanach psychicznych, ale... ale kiedy dostajemy wszystko od zawsze i nic nie musimy zdobywać to, niestety ale nie dziwcie się, moi drodzy przyszli emeryci, że nie ma kto na was pracować, a młodsze pokolenia nie są skore do pracy. Sami większość z nas wychowujecie. Kwestia przyzwyczajenia.
Nie kreuje manifestu, iż teraz należy zagonić młodzież do przymusowej pracy wakacyjnej w kamieniołomach, ale kiedy Twoje dziecko po raz kolejny poprosi o kilka stówek nowe er maksy to zastanów się czy naprawdę potrzebuje tego typu obuwia we wszystkich kolorach tęczy. Niech najwyżej skosi trawnik, ewentualnie niech skosi go dwa razy.
~Homarrr

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz