wtorek, 25 czerwca 2013

Openerowy niezbędnik - bo zostało mało dni.

Byłam, zwyciężyłam i wróciłam, a raczej dotoczyłam się, do domu. Odnośnie muzyki powstało już zapewne wiele poradników/ rozpisek/ poleceń/ rozkładów dnia (niepotrzebne skreślić). Jednakże jadąc na festiwal tego typu jako świeżak świeżak przyda się może komuś parę wskazówek co zabrać. Sama głowiłam się nad tym rok temu. Let me be your guide!


Po pierwsze namiot – chociaż na pewno znalazłoby się parędziesiąt, o ile nie więcej, ludzi, którzy chętnie by się legowiskiem podzielili. Idąc tym tropem polecam wziąć więcej śledzi do namiotu. Jeden z bardziej chodliwych towarów na polu namiotowym. Poza tym jest to jedna rzecz, która może Ci zaginąć i nadnaturalnie zmaterializować się kilka metrów dalej.
Jeśli już o polu wspomniałam to… moim największym błędem w tamtym roku był brak kaloszy. Swoisty mus have, gdyż wystarczy tylko odrobina deszczu i pole zamienia się w małe bagienko. Jeśli ktoś lubi kąpiele błotne to polecam również mały pontonik. O ile owe cudo techniki mające dawać radość dzieciom (tym większym również) możemy znaleźć w Gdyni, o tyle już kalosze nie. Nawet najzwyklejsze gumo filce są tak pożądane, że znikają ze sklepów jak ciepłe bułeczki.
Pogoda lubi płatać figle, nad naszym morzem tym bardziej. Dlatego dobór wachlarza ciuchów powinien być szeroki. Kurtki, spodenki, spodnie, bluza – słowem, wszystkiego po trochu. Stanowczo również odradzam zabierania ze sobą swojej miłości pod postacią białych trampków. Nigdy już nie będą po tym przeżyciu takie same. Trwałe piętno błotnej nienawiści…
Jeśli jedziecie z przyjaciółmi i śpicie z nimi w jednym namiocie ustalcie kto jaki kolor skarpetek zabiera. Najgorsza opcja to trójka ludzi i wszyscy z białymi skarpetkami. Gwarantuje, że jeszcze rok po wydarzeniu będziecie posiadać ich pojedyncze skarpety.

Przechodząc dalej w mojej analizie doświadczeń i wyciągania z nich wniosków – jedzenie. Stosunkowo ważny aspekt życia. Osobiście polecam nie zabierania ze sobą zapasów na wszystkie dni festiwalu. Kursujące do Gdyni nieodpłatne autobusy openerowe są dobrym sposobem na zaopatrywanie się w pożywienie. Codziennie coś świeżego, albo nawet ciepłego w rozsądnej cenie. O napojach i „napojach” nie będę wspominać, gdyż… gdyż nie będę wspominać (aczkolwiek polecam napić się przed koncertami, a piwo na terenie festiwalu kupować jedynie okazyjnie. Wyjdzie taniej. Oczywista oczywistość).
Prowiant zaliczony.

Jeśli chodzi o kwestie zatrzymywania wspomnień w formie zdjęć – żadne luszczanki nie przejdą. Niestety jeśli masz stronę XYZ Fotografy, to nie będzie możliwości byś te epickie zdjęcia tam umieścił. Telefony za to przejdą,  tym nie ma problemów na bramkach. Osobiście jednak polecam zabranie jakiegoś zwykłego analoga. Kup kliszę, ewentualnie dwie i zdjęcia będą. Wracając do telefonów… lepszym rozwiązaniem będzie jeśli weźmiesz jakiś starszy model, bez tych wszystkich bajerów. Stary, odporny, niezniszczalny. Na pewno klika razy Ci owe urządzenie upadnie, wpadnie w błoto, położysz się na nim, ktoś może Ci przez przypadek nadepnąć. Takie bywa życie – twarde i niewzruszone jak zimniok. Poza tym kwestia ładowania go to druga sprawa. Oczywiście, że Samsung posiadał swój punkt ładowania telefonów (jak i prania czy prasowania), ale stanie w tej kolejce nie jest tego warte.

Z rzeczy zupełnie nieprzydatnych, ale fajnych polecam zaopatrzyć się w jakiś znak rozpoznawczy – uszy Myszki Miki, kocie uszy, strój banana czy też idąc w myśl zeszłorocznych Włochów – niech czwórka z was przebierze się za kucharzy, a jeden za homara i bansujcie przy aucie. Fajna sprawa, ułatwiasz znalezienie się w tłumie.

Na pewno o czymś zapomniałam, ale cóż… taki urok sklerotyków. Najważniejsze to wziąć ze sobą dobry humor i nastawienie typu „o matko, najlepsze przede mną!”. Na Openerze naprawdę można spotkać super ludzi, warto wydać te pieniądze chociażby na to.

~Homarrr


P.S. I oczywiście bilet – wypadałoby zabrać.

2 komentarze:

  1. Skarpetki to ważne.
    Zaklepuje białe - sorry bro ;3.


    I w piątek kalosze shopping!

    OdpowiedzUsuń
  2. Damn... byłaś szybsza. Mam wszystko w terminarzu, na spokojności.

    OdpowiedzUsuń