Marzenia tworzą naszą
rzeczywistość. Karmią nasze nadzieje względem pytania „jakby to było gdyby?” Ciągle
gdybamy. Ciągle chcemy wierzyć w to, że kiedyś przyjdzie zupełnie inne niż dziś
i wszystko w dniu jutrzejszym będzie tak idealne
jak to sobie wyobraziliśmy. Dlatego też czekamy i patrzymy w dal, liczymy, że
na horyzoncie pojawi się to na co czekamy, chociaż to na co czekamy jest
wyjątkowo zmienne.
Niestety tak się nie stanie. Siedząc i czekając dostaniemy tylko odparzeń na dupie zanim
stanie się to czego oczekujemy. Żeby coś osiągnąć trzeba pracować. Trzeba
działać w tym kierunku i dookoła kierunku, żeby móc zaoferować jak najwięcej, a
tym samym zgarnąć jak największą pulę z wygranej. Jasne – można mieć wszystko i nie musieć nic. Na
nieszczęście większe jest prawdopodobieństwo,
że urodzisz się jako głodny, biedny murzynek bez dostępu do wody, edukacji, a
co najgorsze dla większości nowoczesnych ludzi – bez dostępu do Internetu!
Problem z technicznego punktu widzenia powstaje wtedy kiedy jedynym
pragnieniem jednostki jest szczęście.
Założenie proste i w prostym rozumowaniu słuszne. Nie żąda się niczego
konkretnego jak np. wygrania „szóstki” w „totka”, ale pragnie ogółu, co
znaczenie poszerza pole działania i możliwości zaspokojenia potrzeby. Jednakże
jest i druga strona ta bardziej sceptyczna. Co to jest szczęście i czy ono w
ogóle istnieje?
Szczęście… wielu próbowało już odpowiedzieć na to pytanie. Od
inteligencji poprzez klasę średnią, kończąc na chłopstwu. Zazwyczaj sprowadza
się to do zaspokajania swoich potrzeb i pragnień. Od tych najbardziej
prymitywnych, lub też inaczej je nazywając, pierwotnych. Zatrzymując się
natomiast na najbardziej zaawansowanych. To chyba najbardziej ogólna z
definicji szczęścia i zadowalająca wszystkich. Próbując ją bardziej sprecyzować
powodujemy zmniejszanie grupy ludzi, którzy się z nią całkowicie zgodzą. Każdy
chce być szczęśliwy, chociaż dla każdego znaczy to co innego, aczkolwiek
takiego uczucia pragną. Potrzeba prymitywna? Sądzę, że tak. Najczystszą
potrzebą szczęścia jest szczęście i radość z tego, że nas nic nie boli i
jesteśmy najedzeni.
Czy w takim razie szczęście na następnych poziomach jest osiągalne na
kolejnych stopniach ewolucji człowieka, patrząc pod kontem zaawansowania
społecznego i materialnego?
W mojej opinii jak najbardziej to co nazywamy szczęściem jest zależne
w jakim miejscu życia jesteśmy. Dla kogoś prostego, kto ledwo wiąże koniec z
końcem, najważniejszą potrzebą jest nakarmić siebie i swoją rodzinę. To
wszystko jest szczęściem, a cokolwiek ponad konieczność to spełnienie marzeń.
To co dla innych jest sufitem
dla drugich jest podłogą.
Ktoś z większą zasobnością portfela ma inne, bardziej drogie marzenia,
a szczęście dużo trudniej przez taką osobę osiągnąć. Ciągle chodzi
niezadowolony, ciągle chce czegoś więcej, czegoś bardziej. Wymienianie gadżetów
na nowsze generacje nie różniące się praktycznie niczym, jest koniecznością,
gdyż nie zrobienie tego będzie źle odebrane w towarzystwie, owe osławione faux pas.
Pewnie można się domyśleć jaki jest mój stosunek do nowoczesnego
świata i nowoczesnego człowieka. Teraźniejszość jest dobrodziejstwem, wszystko
co zdobyliśmy i każde udogodnienie jest dla nas, ale… mam wrażenie, że jak
zwykle człowiek wszystko psuje swoja obecnością. Może to i trochę niezbyt
sprawiedliwe podejście, ale jakby wszystko dzielić na dobre, trochę dobre,
nijakie, trochę złe i złe, to świat byłby jak matrioszka.
Człowiek, w swoim nowoczesnym założeniu, za dużo niszczy by stworzyć cokolwiek i potem ubrać to w ładną
ideologię.
Za dużo.
Następnie zaczniemy marzyć o zielonych łąkach, krajobrazu bez
wieżowców i kominów fabryk. Naszym pragnieniem będzie pięć minut wśród ciszy
lasu. Niestety nie będziemy mogli wtedy zburzyć budynków i posadzić las. To co
naprawdę piękne wymaga czasu i pielęgnacji. Technologią można się zachłysnąć,
ale w końcu będziemy mieli zmęczenie materiału. Wszystko będzie takie samo,
każdy kąt będzie nam znany. Nic nas nie zaskoczy. My sami będziemy jedną, szarą
masą. O ile już nie jesteśmy.
~Homarrr

Ja tutaj tylko wołam. More please! Nie zwracaj na mnie uwagi.
OdpowiedzUsuń