W rytm wolnych i nastrojowych piosenek, gdzie myśli
narzucają się same, zaczynamy myśleć nad
swoim stosunkiem do drugiego człowieka. Myśli przychodzą dziwne i niejasne –
tak dziwne i niejasne jak owe stosunki z drugim człowiekiem.
Podobno to wiosna jest najlepsza porą na zakochanie się.
Dlaczego? Tego nie wiem. Może chodzi o ten cały cykl życia – wszystko się
budzi, soki dodają energii obumarłym i zeschłym jeszcze niedawno roślinom,
ptaszki ćwierkają, słońce świeci, ludzie się uśmiechają. Żyć nie umierać.
Może sednem jest uśmiech?
O co chodzi z tą całą miłością? Nie rozumiem tego zjawiska w
ogóle. Pewnie dlatego tak bardzo się tego boje i staram się jak mogę by nie być
zależnym od drugiej osoby. By nie być nikogo. Boję się. Zwyczajnie. Będę
musiała komuś mówić jak minął mój dzień. To przerażające dla kogoś kto woli
siedzieć i słuchać (ewentualnie pisać).
Ty mów, ja będę słuchać. Nie zrażaj się tym, że tylko kiwam głową i się
do Ciebie uśmiecham.
Lubię się śmiać i patrzeć jak grasz na gitarze, kiedy
pokłócisz się z dziewczyną. Marzniemy sobie wtedy w nieocieplonym budynku, ze
starym, przenośnym grzejniczkiem za plecami. Niedługo właśnie przez niego
spalimy cały ten budynek. I tak jest brzydki.
Lubię się śmiać i patrzeć jak opowiadasz mi o czasach w
języku angielskim. Ja przeplatasz to z anegdotami na temat ludzi i udajesz, że
jesteś starą, zrzędliwą guwernantką. Masz uroczy samochód i miło jest w nim
czasem po prostu sobie posiedzieć i patrzeć przed siebie.
Lubię się uśmiechać i patrzeć jak zmieniają się Twoje miny
podczas prób przekonania mnie do swoich oświeconych racji. Po czym po prostu
wzdychasz i przynosisz cieplą kawę. Patrzymy sobie bez sensu na regał i
słuchamy Trójki. Nie obchodzi mnie wtedy Twój Bóg, Twoja wiara, to ile książek
po łacinie przeczytałeś i jak bardzo zbłąkaną owieczką jestem.
Lubię was
porównywać. Jeśli zrobić z was miks, to właśnie ta osoba, która by z połączenia
was wyszła… ideał nad ideałami. Rozumiecie, że nie trzeba nic mówić. Nie trzeba
się spowiadać ze swoich działań. Nie trzeba spędzać ze sobą każdej możliwej
minuty, bo potem tak naprawdę nie ma o czym mówić. Można po prostu patrzeć i
siedzieć. I to lubić.
Dziękuję.
Wcale nie
trzeba mieć chłopaka, można mieć przyjaciół. Przyjaźń damsko-męska istnieje.
Może trochę mniej gdy któraś ze stron jest pociągająca dla drugiej, ale
istnieje. Nitka jest, napięta i momentami niestosownie skręcona jak na przyjaciół, ale wytrzymuje i wszyscy wiemy jak to dalej będzie wyglądać.
Po prostu
lubię siedzieć i patrzeć, a wy będziecie zajmować mnie swoim życiem, pasjami,
poglądami. Potem… pomilczymy i będzie fajnie.
~Homarrr

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz