niedziela, 14 października 2012

My to nie wczoraj - jutro może nie być nasze.




  Obecne czasy są wyjątkowo płynne jeśli chodzi o granice czegokolwiek. Młode pokolenie nie martwi się o to "co wypada, a co nie". Pojmują swoje preferencje, nawet te najbardziej dziwne, jako zagwarantowane prawo. 25-letni mężczyzna kochający się w filmie animowanym pełnym kucyków i różnego rodzaju wariacji na temat tęczy? Bez problemu. W końcu może, kto mu zabroni?



Moim zdaniem nie jest to dobra tendencja. Zaciera się granica między płcią. Nie jestem entuzjastką rozdzielania ról w społeczeństwie względem płci. Wręcz przeciwnie, aczkolwiek dobrym zjawiskiem nie jest zmiana charakteru sylwetki o 180 stopni. Nie dziwi już teraz widok kobiety pracoholiczki w wielkiej korporacji, która znęca się nad swoimi podwładnymi, najczęściej zespołem w pełni męskim, drżącym na dźwięk stukotu wysokich, czarnych szpilek na korytarzu. Nie do pomyślenia kiedyś - teraz swego rodzaju norma. Jednakże pomimo pojawienia się nowych standardów dawne stereotypy nadal żyją i ingerują w nowoczesne spojrzenie na świat, co wywołuje swego rodzaju kolizję. Zależne chyba jest od danego dnia, i przeżyć wciągu niego, na co w większej mierze zwracamy uwagę - na teraźniejsze przyzwyczajenia czy wspomnienia powiedzonek z czasów rodzinnych. Przykładowo stereotyp, że mężczyzna musi być stanowczy i to kobieta powinna się podporządkowywać jego fantazjom oraz "widzi mi się". To mężczyzna jest tym dominującym ogniwem, dającym schronienie i pieniądze. Nowa norma - kobiety coraz częściej i szybciej zajmują stanowiska kierownicze w firmach, mając pod sobą cały personel - zazwyczaj złożony głównie z panów. 
Dotarła tam ponieważ? Najpewniej chciała udowodnić, że kobieta potrafi. Kobiety potrafią dużo (najlepiej manipulować, ale to swoją drogą bardzo przydatna cecha). W jej głowie mógł istnieć również plan ambitnej kariery i zrealizowanie go za wszelką cenę, a jak wiadomo dla kobiet nie ma zbyt wysokich cen, jest tylko zbyt mało gotówki. Kobieta, która ma cel spełni go prędzej czy później, dążąc po trupach do celu. Nie chce już stać w kuchni i myć naczyń, próbując wstrzelić się moment gdy mąż wkracza zmęczonym, aczkolwiek bohaterskim krokiem do domu i liczy na gorący obiad na stole i zimne piwo w lodówce. Kobieta stała się myśliwym, a mężczyzna nie radzi już sobie z konkurencją. Staje się powoli ofiarą? Być może tak właśnie się już stało. Z trudem przyjdzie nam dziś znaleźć (wyidealizowanego trochę z resztą) "męskiego mężczyznę" względem norm społecznych, oczekiwań - wysoki, dobrze ubrany, z łobuzerskim uśmiechem, dobrymi manierami i lekkim trzydniowym zarostem. Za to na pęczki, niestety, widać na ulicach panów wykonujących "miękkie" ruchy ręką i mówiących miksem głosów pięciolatki, bohatera kreskówki dla najmłodszych i dorosłego człowieka, ubierających się w ciuchy inspirowane modą swoich młodszych sióstr - podkradanych z resztą z szaf tak samo jak płyty z muzyką kupione przez owe siostry...


  W naszej kulturze role odwróciły się już praktycznie zupełnie i jeśli jeszcze tego nie możemy oficjalnie uznać, to każdy chyba już tę tendencję zauważył. Zupełnie nie dziwi już ludzi (oczywiście poza pokoleniem starszym, żyjącym w innym świecie norm) dziewczyna-imprezowiczka, pijąca whiskey z butelki przepalaną tanią fajką z kiosku Ruchu. Teraz to ona poluje, teraz to ona chce mieć zabawę z życia, ona chce chwytać dzień i nie martwić się o potem.
Dzieci? Niech inni się rozmnażają.
Rodzina? Zbyt poważne, mam czas.
Praca? To prawie jak rodzina, za dużo czasu się marnuje.
Małżeństwo? Nie wierzę w miłość, są tylko przyjemności.
Kiedyś takie słowa przypisywane byłyby mężczyznom, dziś o ile nie na równi pasuje do obu, to nawet szybciej skojarzy się z płcią piękną. Poza pierwszym stwierdzeniem (wszak prawdziwy mężczyzna musi płodzić gromadkę dzieci!) wszystko jest nazbyt lekkoduszne jak dla dziewczynek. Rodzicom trudno pogodzić się z faktem, że ich córki nie chcą już zapewnić im wnuków, bo figura jest ważniejsza. Nie mogą zrozumieć toku myślenia i hierarchii wartości swoich córeczek. Nikt nie chce bawić się teraz w dom, te czasy minęły wraz z pojawieniem się na rynku nierealnie idealnej lalki Barbie. Nie czas na dom, czas iść do pracy, czas iść na siłownie, czas kupić ekologiczne warzywa z ekologicznych farm spod Warszawy, gdzie powietrze wcale nie jest zanieczyszczone, bo tak piszą na opakowaniu. Świat zmienił się zupełnie. Świat dzisiejszy już nie jest światem wczorajszym, a jutro jest zagadką.


Przytaczając tekst z popularnych grafik ociekających ironią: "coś poszło nie tak". Bardzo nie tak. Nie twierdzę, że powrót do dawnych norm byłby najlepszym co może spotkać nas obecnie, ale pójście w ich drugą stronę tak gwałtownie też nie jest najlepszym pomysłem. Jasne - wartość jednostki i podejście względem personalnych cech, ale nie idźmy w stronę budowania społeczeństwa pań dyrektor tworzących Kółko Wzajemnej Adoracji na swym poziomie niczym mafia zastraszająca podwładnych. Coś poszło nie tak.


  Kolejna myśl jaka się nasuwa to fakt, że kobiety są bardziej bezwzględne niż mężczyźni. Co jeśli gdzieś w jakiejś zdesperowanej, załamanej totalnie kobiecie po 40 (która nie ma rodziny bo kariera ważniejsza, codziennie wraca do pustego apartamentu i pije butelkę wina przed telewizorem), w jej wnętrzu pustym niczym nowoczesne mieszkanie obudzi się chęć zmiany kraju, Europy, a nawet świata? Co jeśli na przykład w jakiejś kobiecie kryje się Adolf Hitler wersja w czerwonych szpilkach z zaostrzonymi czubkami? 


  Jedno jest pewne - jesteśmy dynamiczni i nieobliczalni. Być może jest to tylko moje wyjątkowo subiektywne spojrzenie na świat, ale choć trochę prawdy w tym musi być. Kobiety przestają być kobiece, stają się niezależne w zbyt niezależny sposób. Mężczyźni to już nie mężczyźni, a faceci, choć coraz częściej trzeba się zastanowić odnośnie płci mijanej osoby. W smutnym świecie wielu zabaw przyszło nam żyć. Za dużo rozrywek, za dużo ideałów i idoli, za dużo dostępu do przetworzonych informacji. Za mało w tym wszystkim prawdziwych i myślących racjonalnie nas. Momentami chciałoby się wykrzyknąć kilka sloganów z popularnego ostatnimi czasu portalu i w myśl nich ułożyć sobie przemówienie na pożegnanie z najbliższymi. "I don't wanna live on this planet anymore. Nothing to do here. See ya". I po prostu zniknąć.
Przesłanie ode mnie do innych - świecie, ludzie i psie Sabo... nie idźcie tą drogą!

~Homarrr

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz